TYTUŁ ORGINAŁU: The Sea of Tranquility
17-letnia Natsya Kashnikov nie jest normalną nastolatką. Nigdy do nikogo się nie odzywa a jej lewa ręka nie jest w pełni sprawna. Dziewczyna chce dwóch rzeczy: przetrwać liceum bez żadnych osób, które będą wypytywać ją o przeszłość i dopilnować żeby jej oprawca poniósł zasłużoną karę. Historia Josh'a Bennett'a jest znana wszystkim. Każdy kogo kochał już nie żyje, teraz jest sam. Pragnie żeby ludzie zastowili go samego. Nie ma się co dziwić jeśli twoje imię jest uważane za synonim śmierci. Drogi tych dwoje się krzyżują. Co się między nimi wydarzy? Jaki sekret skrywa Nastya?
Tę książkę poleciła mi koleżanka. Mam jedno słowo żeby ją opisać jest: zajebista! Wielki szacun dla autorki. Książka jest napisana językiem młodzieżowym, na luzie. Wciąga niesamowicie! Normalnie ją pochłonełam. Są w niej momęty, w których okropnie się śmiałam. Są też chwile wzruszenia. Po prostu zakochałam się w tej książce.
Cytaty z ksiązki:
"Majtkozdzierca Ken w komplecie z Nadąsaną Księżniczką Barbie: nieosiągalne rozmiary, designerska tarebusia i wkurwiona mina wliczone w cenę!"
"Ludzie mówią, żę miłość jest bezwarunkowa, ale to nie prawda, a nawet gdyby była, to nigdy nie za darmo. Zawsze wiąże się z jakimiś oczekiwaniami. Wszyscy chcą czegoś w zamian. Jakby wymagali, żeby ta druga osoba była szczęśliwa, przez co automatycznie staje się odpowiedzialna za ich szczęście, bo nie mogą być szczęśliwi, póki ona nie będzie szczęśliwa."
"Nie jestem żadnym ocaleniem. Nawet siebie samego nie umiem ocalić."
"Wolałabym wyczyścić kibel językiem, niż spędzić choćby minutę dłużej pośród tej kakofonii."
"Kocham cię Słoneczko- mówię szybko, żeby sie nie rozmyślić.- i mam w dupie, czy tego chcesz czy nie."
"Żyję w świecie pozbawionym magii i cudów. W miejscu, gdzie nie ma jasnowidzów czy zmiennokształtnych, żadnych aniołów, czy supermanów gotowych ocalić Twoje życie. W miejscu, gdzie ludzie umierają a muzyka potrafi ich skłócić, a wiele rzeczy jest do bani. Jestem tak mocno osadzona na ziemi przez ciężar rzeczywistości, że czasami zastanawiam się jak to możliwe, że nadal potrafię unosić moje nogi podczas chodzenia."
"Co zobaczyłaś, kiedy umarłaś?- Uśmiecha się półgębkiem, niepewnie, jakby czuł się zażenowany własnymi słowami.- Bo chyba nie Morze Spokoju?(...)- Twój garaż."

